rrrrr

Cienka granica pomiędzy kobietą niezależną a suką

To nie żart. W swoim już prawie 20-letnim życiu wiele razy spotkałam się z podobną opinią. I każdy z nich to był o raz za dużo, zresztą już wcześniej poruszałam podobny temat tutaj. Przyznawane nam przez mężczyzn prawa zdecydowanie nie są wprost proporcjonalne do tych, które przyznali sobie sami.

 Kobiecie przecież nie przystoi palić, upijać się, o przeklinaniu już nawet nie wspominając

I zaprzeczanie, że tak nie jest byłoby tu bezcelowe. Bo tak właśnie jest. Nie mówi się o tym otwarcie, ale tak właśnie jest. Oczywiście paląca i popijająca królowa klubów w jakimś sensie jest pociągająca i staje się celem na najbliższą noc, ale nie myśli się o niej w kategoriach poważnego związku. Nie biorę tu strony takich królowych, bo sama się do nich zazwyczaj nie zaliczam, ale staram się uświadomić Wam powagę sytuacji i przekonać, że te czasy, kiedy kobiecie nie wypadało, już bezpowrotnie minęły i teraz każdemu z nas wypada lub nie wypada to samo.

Zgodzę się, że dziewczyna pachnąca monopolowym i wyrażająca się jak podstarzały szewc nie do końca może pokrywać się z ideałem żony, ale każdy z nas może mieć gorszy okres, kiedy nie panuje nad sytuacją albo po prostu wybiera sobie taki sposób życia i czuje się w nim dobrze. Kwestia nocnych przygód nie różni się też niczym u kobiet i u mężczyzn. Tylko z teoretycznego punktu widzenia.

 W praktyce mężczyzna jest królem życia i zdobywa szacunek, kobieta natomiast zostaje zaszufladkowana jako ” ta łatwa”, ”dziwka”, ” pewnie ma jakiegoś syfa”. W takich momentach wszelki postęp staje się jedynie złudzeniem, a pogrążenie staje się czymś powszednim. Prawda jest taka, że lubiąca się bawić kobieta często narażona jest na spaczone oceny, które nie muszą mieć z nią nic wspólnego. Wspomniałam już, że ocenianie ludzie przychodzi za łatwo, gdzie ponownie Was zapraszam.

 Dajcie się bawić i żyć, w tym nie ma przecież nic złego, wynika jedynie z uwarunkowań naturalnych. Kobieta ma prawo się upić, zgonować sobie na środku rynku w Krakowie, jeśli ma tylko na to ochotę. Może flirtować sobie z dwoma naraz, bo ma do tego prawo. Może też palić jak smok, jeśli sprawia jej to przyjemność i ją odpręża. I co najważniejsze, dlaczego ma nie przeklinać? Rozumiem problem używania przekleństw jak przecinków, sama tego nienawidzę i nie akceptuję. Ale klasyczne polskie ”kur*a” nikogo jeszcze nie zabiło, a pomogło co najwyżej wyładować piętrzące się emocje.

 Więcej wyrozumiałości. Przecież żyjemy w tym samym środowisku, mamy tyle samo stresu, żyjemy w biegu i potrzebujemy tyle samo adrenaliny, ukojenia, odskoczni i odreagowania. Płeć nie ma tu tak naprawdę żadnego znaczenia, a ilość wypalonych papierosów czy partnerów seksualnych nie stanowi przecież o całej naszej osobowości. Wiadomo, że w grę wchodzi jakiś rozsądny zdrowy umiar, choćby kwestia czystości sumienia, ale jest to tylko i wyłącznie problem samych zainteresowanych czy tak łatwo przez nas ocenianych. Zdanie innych się nie liczy. Przyjemnie jest je wypowiedzieć, zwłaszcza, jeśli ktoś nas zranił lub nam zaszkodził, ale zdecydowanie za rzadko dajemy sobie na wstrzymanie i możemy już od teraz spróbować to praktykować. Ja w nas wierzę ;).

 Czas się oderwać i zrobić cokolwiek produktywnego, co pomogłoby w utrzymaniu się na studiach.

 Pozdrawiam Was gorąco i całuję,

 R.N. 

6 comments on “Cienka granica pomiędzy kobietą niezależną a suką

  1. Mi osobiście nie podoba się jak kobiety palą, czy przeklinają. Oczywiście każdego mogą ponieść emocje, ale przeklinanie co drugie słowo tak po prostu nie jest fajne. Uważam, że mamy na tyle bogaty język, że tego typu słowa są zbędne do użytku na co dzień. Niedawno usłyszałam opinię pewnego aktora, że palić też trzeba umieć, szczególnie jeśli chodzi o kobiety. Może to się wydawać seksownym, ale tylko w nielicznych przypadkach, bo większość robi to nieestetycznie. Niestety tak to już jest, że mężczyznom więcej rzeczy uchodzi na sucho. Faktycznie przydałoby się więcej wyrozumiałości ze strony społeczeństwa, ale też więcej szacunku do samego siebie :)

  2. U mnie znowu jest tak, że nie interesuję się zbytnio innymi. Często a raczej prawie zawsze koło z nosa mo lata czy piją, palą. Trzymam się zasady – nie znam, nie oceniam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *