wwwwwww

Czego nauczyłam się po roku na studiach

Zrobiłam się na tych wakacjach trochę sentymentalna i z łezką w oku wspominam ostatnie miesiące, będące zarazem pierwszymi miesiącami mojego nowego życia, w które wkraczałam z pewną obawą, czy to życie jest dla mnie i czy mu podołam.

Jak się okazało, poradziłam sobie świetnie – zarówno pod aspektem zawodowym, jak i towarzyskim – zdążyłam też nauczyć się wielu rzeczy, które stały się moimi życiowymi drogowskazami i które szanuję niczym przykazania. Przedstawię Wam poniżej kilka przykazań, dzięki którym na pewno poradzicie sobie na studiach, a Wasze życie zostanie usłane różami powodzeń i sukcesów.

Znaczy pewnie tak nie będzie, ale teraz już się nie wykręcajcie i czytajcie dalej.

Na początek łapcie nutę, która zainspirowała mnie dziś rano do opróżnienia butelki wina

( a było wytrawne, wykrzywiało twarz, ale w sumie w tej butelce były jakieś 2 lampki).

 

Odpalone? To jedziemy z koksem.

 1. Więcej luzu.

I piszę to całkiem poważnie. Na początku było wiele rzeczy, którymi się przejmowałam. Czy ktoś mnie polubi, czy miasto mnie nie przytłoczy, czy nie będę na te studia za głupia i nie wylecę po pierwszej sesji. Pojęcia o sprawach studenckich prawie nie miałam, wszystkiego nauczyłam się dopiero w trakcie i pocieszę Was i siebie przy okazji, że żadna z tych obaw mi się nie spełniła. Musicie podchodzić do tego trochę luźniej, być bardziej otwartymi i gotowymi na niespodzianki od lasu, bo to mogą być fajne niespodzianki.

 2Kontakty. Dużo kontaktów. 

Bądźcie towarzyscy i starajcie się utrzymywać z wszystkimi dobre relacje, a kiedy poproszą Was o pomoc, to jej nie odmawiajcie. Prawda jest taka, że nigdy nie wiecie, kiedy Wy możecie potrzebować wsparcia, notatek i kto akurat będzie je miał.

Chcę tylko, żebyście uniknęli niezręcznych sytuacji, kiedy okaże się, że pomóc może Wam akurat osoba, której jawnie okazaliście swoją niechęć. Poza tym to trochę niehonorowe i gówniane, nieprawdaż?                                

A jeśli nikogo nie znacie to naprawdę tylko kwestia czasu, żeby poznać. O to jest chyba najłatwiej na świecie.

 3. Nie imprezować ciągami.

Max. 2 dni powinno Was zadowolić, po dłuższym maratonie umrzecie, a zmartwychwstanie nie nadejdzie tak szybko – wierzcie mi. Studia to generalnie świat imprez i alkoholowych jazd, ale z wszystkiego trzeba umieć korzystać, a pójść na uczelnię na kacu to trochę przypał.

4. Nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę.

Bo kiedy dzień przed kolosem dopiero zaczęłam czytać notatki, do głowy napłynęły mi myśli samobójcze. Zastanawiałam się, dlaczego zrobiłam sobie coś tak potwornego i postanowiłam, że nigdy już tego zrobię. 

5. Dbać o porządek w mieszkaniu.

Radzę Wam od serca. Nigdy nie wiecie, kiedy będziecie chcieli kogoś zaprosić, a okaże się, że ze względów estetycznych po prostu nie pasuje.

 6. Nie jeść śmieci.

 Na początku od nadmiarów fast foodów i wolności można oszaleć, ale z czasem Wasz organizm będzie potrzebował detoksu. Nie olewajcie jedzenia i nie trujcie się byle czym, a powinno być spoko.

 7. Nie być rozrzutnym.

 Nawet po to, żeby nie spłonąć ze wstydu, kiedy Wasza karta okaże się pusta przy dokonywaniu zakupu. Na początku byłam bardzo rozrzutna, teraz jestem o wiele bardziej rozsądna i do zakupów podchodzę nie tylko z portfelem, ale też z głową.

Tak naprawdę te wszystkie rzeczy nie są Wam aż tak potrzebne, grunt to umieć dokonać wyboru.

8. Wyjść ze skorupy.

 To łatwiejsze, niż myślicie. Studia oferują Wam wiele możliwości, korzystajcie z nich, wychodźcie na spotkania i to zarówno te bardziej oficjalne jak i po godzinach, przy różnych wspaniałych trunkach. Tak naprawdę to od Was zależy to, jak możecie spędzić ten czas, a w moim mniemaniu spędziłam ten rok owocnie i z następnego chciałabym wycisnąć jeszcze więcej.

 To by było na tyle. Może macie jeszcze jakieś własne uwagi? Jeśli tak, to zapraszam do podzielenia się nimi, jestem jak zawsze otwarta i lubię się czasem kłócić.

 Jak zawsze ściskam i całuję Was gorąco,

 R.N.

31 comments on “Czego nauczyłam się po roku na studiach

  1. Ja zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwile,zawsze jest tak.Próbuje,staram się ale zawsze robie to po swojemu.Každy mi to mówi,ze kiedys pożałuję :/
    Studia wymagają poświęcenia:)

  2. Mam wrażenie, że jedno zostało tutaj pominięte: dbać o swoje PASJE, rozwijać je, zarówno te naukowe, jak i prywatne (a dobrze jest, by były takie same). Studia to nie tylko imprezy, nie tylko wydawanie kasy, studia to także… studia – wiedza, praktyka, twórczość, to wprowadzenie czegoś od siebie dla innych. ☼

  3. Studia skończyłam dawno temu ale wspominam je z sentymentem. Pierwszy rok to było zderzenie z rzeczywistością i innym światem. Z dala od domu z obcymi ludźmi. Ale okres studiów był jednym z lepszych w moim życiu :). Polecam studiowanie :).

  4. Nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę. <3

    Zawsze sobie to powtarzam, ale jakoś po trzech latach studiów nadal mi to nie wychodzi.
    A myśli samobójcze noc przed kolosem podczas zapoznawania się z materiałem to standard. :)

  5. Świetny pomysł na wpis. Co prawda nie jestem jeszcze studentką, ale wszystko przede mną. Jestem pewna, że za 2 lata właśnie tego będę poszukiwać w świecie Internetu.
    Pozdrawiam cieplutko!

  6. Nie być rozrzutnym- o to, to! Żeby „przeżyć” na studiach, mimo stypendium musiałam oszczędzać tym bardziej, że musiałam liczyć sama na siebie.

  7. Co prawda ja rok temu po wielu latach zakończyłam już moją przygodę ze studiowaniem, ale według mnie chyba najważniejszą zasadą jest to by być sobą. Najgorsze co może się przytrafić to próba dopasowania się do dziwnego towarzystwa wbrew swoim wewnętrznym przekonaniom. Jakby to miał być swego rodzaju test, chęć udowodnienia sobie czegokolwiek… Nie tędy droga.
    Pozostałe zasady jak najbardziej przydatne!

    Trzeba pozostać sobą, ze wszystkimi swoimi dziwactwami. Po prostu. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *