tel

Telefony, telefony…

Istna plaga. Na każdym kroku to samo. Ile to razy widzieliście człowieka zapatrzonego w swój telefon i zamykającego się we własnym wirtualnym świecie? A może sami zaliczanie się do tego ‘’zacnego’’ grona?
Z jednej strony cieszy mnie, że podążacie za postępem technologii i tak świetnie się w tym odnajdujecie, ale z drugiej łatwo jest przekroczyć wytyczoną granicę. A teraz wyobraźcie sobie sytuację – jedziecie tramwajem bądź innym środkiem komunikacji i spotykacie w nim miłość swojego życia. Po prostu cudo. Ale co z tego, jeśli życie tej osoby odbywa się jedynie w jej telefonie, a zamiast kontaktu wzrokowego utrzymuje bliską relację wraz ze swoim gadżetem? Ile to sytuacji w życiu umknęło ludziom, kiedy przeglądali fejsa, ile okazji do życia pełnią ich ominęło.? Poza sztucznie wyidealizowanym światem wirtualnym istnieje o wiele głębszy, realny. To nim powinniśmy żyć, tutaj poznawać nowych ludzi i zacieśniać relacje. Kolejna wizja, która się przede mną roztacza to mała dziewczynka pytająca rodziców, jak właściwie się poznali, na co pada odpowiedź – na Tinderze. Teraz waga człowieka spadła i jest niższa niż waga lajka, za którego niektórzy są gotowi poświęcić naprawdę wiele. Telefon nie zastąpi nam drugiej osoby, pisanie z kimś nie wpłynie w jakiś większy sposób na rozwijanie znajomości. Dla wyjaśnienia – nie krytykuję pisania. Jedynie odradzam ten sposób jako główne źródło utrzymywania kontaktów. Nic nie zastąpi tradycyjnego wyjścia do ludzi. Kiedy już zdecydujecie się na ten krok odłóżcie telefon. Pamiętajcie, że Wasi znajomi chcą się spotkać z Wami, chcą rozmawiać z Wami i czuć Waszą obecność. Nie ma nic gorszego niż umniejszanie wartości drugiego człowieka podczas zastępowania jego towarzystwa na spotkaniu telefonem.
Wi-Fi party to porażka

Jeśli tak chcecie spędzić wieczór to najlepiej w ogóle nie wychodźcie. Bo nie.
Bo tlenu szkoda. Jeżeli jesteście wartościowymi ludźmi to wiecie, gdzie postawione są granice i co prawda jeden snap jeszcze nikomu nie zaszkodził, ale lawina to już spora przeginka. Żyjcie w realu i nie róbcie z siebie niewolników technologii. Bo wspomnienia trzeba mieć w sobie, a nie na tablicy fejsa.
Wasza R.N.

8 comments on “Telefony, telefony…

  1. No tak, warto robić sobie godziny, dni i weekendy bez telefonu zwłaszcza, gdy spędzamy czas z najbliższymi, bądź w gronie przyjaciół :) Z drugiej strony ułatwiają one nam bardzo komunikowanie się, gdy dzieli nas wiele kilometrów, czasami wiele tysięcy. Czyli dozujmy sobie wszystkie nowinki, ale nie zapominajmy, że świat poza nimi też istnieje :)

  2. Serio? Są ludzie którzy organizują wi-fi party? Dobrze, że ja jestem z tego pokolenia co lubi się spotykać ze znajomymi „na żywo”.

  3. No dobra wiedziałam, że telefony zdecydowanie zabierają za dużo czasu wielu osobom, ale z tym Wi-Fi party to mnie zszokowałaś. Prawie zbierałam szczękę z podłogi. Czego to ludzie nie wymyślą żeby tylko móc telefon w łapie ściskać :/ To straszne…

    1. Mnie też to przeraża, dlatego chciałam zwrócić na to uwagę tym wpisem. Bo jednak są rzeczy ważniejsze niż bycie on-line :)

  4. Nie słyszałam o Wi-Fi Party. Mocne przegięcie z organizacją i braniem udziału w takim czymś. Ja ostatnio koleżankę nakrzyczałam, że jak i przyszła do mnie to smsowała i kazałam jej odłożyć komórką i poskutkowało na szczęście.

    1. I bardzo dobrze zrobiłaś. Również nie toleruję podobnego zachowania i nigdy nie waham się zwrócić uwagi ;).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *