soul-1288403_1920

Przez miecz do serca…

Chciałam Wam przedstawić pewną prawdziwie bajeczną historię, która wydarzyła się tydzień temu w Krakowie. Już sam tytuł nawiązuje do jakiegoś dramatycznego wydarzenia… i słusznie, po części tak będzie. Co ma wspólnego miecz i serce? Hmm… może mieczem można trafić w czyjeś serce i nie, nie zranić go, nie odebrać mu życia, krwi itp., ale pozbawić go racjonalnego myślenia. Ohhh tak, sama tego doświadczyłam.
Od pewnego czasu podkreślałam, że jestem silną, niezależną i wolną kobietą, byłam o tym święcie przekonana, aż do jednego wieczoru, który pomieszał torchę w mojej małej głowie. To był piątek, zdane wszystkie egzaminy, wiadomo, trzeba jakoś uczcić ten dzień. Chcąc świętować z większością znajomych musiałam czas przeznaczyć dla różnych osób, o rożnym wieku, które nie znały się, więc nie było mowy o połączeniu imprezy. Jak się łatwo domyślić byłam zmuszona do kursowania pomiędzy klubami… i wiecie tu jedno piwo, tam kolejne, aż przestałam liczyć, no ale z każdym trzeba się napić. Procenty zadziałały i to baaaardzo, czułam się wyśmienicie, piosenkarka, tancerka i wszystkie talenty zgromadzone w jednej osobie, coś niesamowitego. Niestety z tej przechadzki między miejscami, co w moim przypadku było od piwa do piwa, nastąpiła chwila, gdzie miałam się spotkać z współtwórczynią tego bloga. Jak się okazało, ona również poczuła meksykańskie szaleństwo i postanowiłyśmy odwiedzić nowy, nieznany klub… jak to jest po alkoholu, literki tańczą jak w najlepszej dyskotece, stoisz koło Mariackiego a dookoła widzisz rollercoaster, a nagle zagaduje do Ciebie przystojny facet… taaaak książę na białym koniu. Rozmawiacie, wymieniacie się numerami… i on zaprasza Cie… nie, nie do łóżka (dziwne, bo mógłby wykorzystać sytuacje) tylko do klubu, gdzie rozmowa nabiera tempa, sprawy idą w dobrym kierunku, bajka wręcz. Ale zegar tyka, robi się jasno, kluby zamykają… czyli to, czego nie lubię najbardziej- powrót do domu. Jak na prawdziwego księcia przystało odprowadza Cię pod blok… brzmi magicznie… Can you feel the love tonight… i na pamiątkę dostajesz od niego zabawkowy miecz. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś wstawiona, jutro wstaniesz i będzie rozczarowanie… ale nie tym razem. Zamiast obok faceta, budzisz się obok miecza. Nowy dzień przynosi Ci nowe wiadomości zza 7 gór i rzek m.in. zaproszenie na kolejny bal, serduszko puka w rytmie cha cha. Humor dopisuje jak mało kiedy, może to i śmieszne, ale za każdym razem jak patrzysz na ten przedmiot wspomnieniami wracasz do imprezy. Ten miecz, który przeszył Ci mózg i… hmm serce jeszcze nie, ale zobaczymy, jak potoczą się kolejne rozdziały tej bajki.

AiB

11 comments on “Przez miecz do serca…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *